Ślimaki na działce

Sięgając pamięcią wstecz nie przypominam sobie, żebym widział takiego natarcia brązowych, paskudnych ślimaków (bez skorupek) w moim ogrodzie.

Pamiętam, że oprócz Winniczków występowały takie czarne bez skorupy o ubarwieniu „tygrysim”, jednak nie występowały w większych ilościach.

Brązowe paskudztwa chyba bardzo uwielbiają bób, bo w miejscu, gdzie krzaczki leżały na ziemi, trudno było je policzyć. Mój ojciec z początku mordował wszystkie jak leci, lecz wobec zmasowanego napływu tego szkodnika, zarzucił ekologiczną rękawicę i postanowił wypróbować środki przeciw ślimakom z ogrodniczego.

Zakupił jakieś kulki na ślimaki i rozsypał na łupinach bobu na krańcu działki. Przyznam szczerze, że nie pokładałem wielkich nadziei na skuteczność miniaturowych kolorowych kulek w walce z tym szkodnikiem.

Na drugi dzień to co zobaczyłem wyglądało jak ….. hmm, w sumie to nawet nie wiem jak to opisać. Powierzchnia wokół kulek o powierzchni 2m2 była pokryta gęstym śluzem. Całą powierzchnię tego „dywanu” ze śluzu pokrywały martwe ślimaki. Widok dosłownie jak z jakiegoś pogromu.

Cały proces powtórzyliśmy kilkukrotnie i z zadowoleniem stwierdzam, że populacja brązowego ślimaka na mojej działce uległa znacznemu zmniejszeniu.

Victus VSS 53TK Allroad – mocna, tania kosiarka z napędem

Witam wszystkich. To będzie wpis pochwalny dla kosiarki spalinowej Victus VSS 53TK Allorad.

Mam działkę, z trudnym terenem. Wysoka trawa, typu łąka, dużo dołków, pagórków. Miałem dość koszenia kosą spalinową i postanowiłem w mniej „dziurawych” miejscach pokosić standardową kosiarką.

Podczas poszukiwania kosiarki kierowałem się:
– ceną, max 1200zł
– mocą, na wysoką trawę i dołki, silnik musiał być mocny
– opiniami użytkowników, różne fora (e-kosiarki, pilarze itp.)
– dostępnością i ceną części (piasty, noże, wał, napęd)
– dostępnością serwisu

Zalety Victusa:
– łatwo się odpala – dźwignia w pozycji START
– napęd pokonuje dołki i wysoką trawę
– kosz ładnie ubija trawę
– zamula silnik dopiero na b.wysokich chwastach w trybie mulczowania
– pali BARDZO MAŁO

Ja swojego Victusa VSS 53 TK AllRoad znalazłem za 1099 zł. Należy pamiętać, że kosiarka występuje w trzech wersjach:
TBX – silnik Brigs&Stratton
TBH – silnik Hondy
TK – silnik EMAK – polecam, najtańszy, a daje rade moim zdaniem lepiej niż Briggs

Znalazłem filmik prezentujący:
film Victus VSS 53

Kosiarka,a raczej kosa do 2m chaszczy ?

Z łzą w oku
Mam działkę poza miastem, piękna okolica – park krajobrazowy zamieniany w ruinę (jak wszędzie) poprzez zabudowy oraz mieszkańców wyrzucających płyty z azbestem na przydrożne pola i zagajniki.
Kiedyś wstając rano(jeszcze kilka lat temu) w domku położonym 1km od najbliższych zabudowań, z jedynym kompleksem drzewnym pozostałym w okolicy(stary duży sad) doświadczałem widoku dzikiej zwierzyny(sarny, jelenie, dziki, zające, dzięcioły, lisy, sowy). Dzisiaj niestety pozostały już tylko sarny, od czasu do czasu słychać lisa, a po reszcie ekipy nie ma śladu.

Chaszcze na 2m
Kończąc te emocjonalne wywody przejdźmy do meritum jakim jest rosnąca na mojej działce mieszanina różnej maści chwastów(lebioda, osty, pokrzywy, trawa typu włosy, trawa szeroka i długa, odrosty, wilki i dzikie róże), których wysokości potrafi dochodzić do 2m.
Druga sprawa, część z tych roślin już zdrewniała, nabierając konsystencji patyka.

Czym to kosić ?
Miałem kosę Alpiny, dużej mocy rekomendowaną przez ludzi koszących komercyjnie trawy. Kosiarka mieliła zwykłą trawę dochodzącą do pasa bez najmniejszych problemów. Wymagała jedynie specjalnych żyłek za około 60-70zł wzmacnianych chyba drutem wewnątrz, gdyż zwykłe się bardzo szybko zużywały. Z tym rodzajem żyłek nawet nieźle szło tępienie wspomnianych 2m chaszczy, jednak nawet wzmocnione żyłki, podobnie jak paliwo, szybko się zużywały.
Próbowałem również kosić różnymi rodzajami tarcz metalowych, jednak szło to okropnie wolno i zużywało znacznie więcej paliwa.

Kosa spalinowa po 3 latach koszenia padła na amen(silnik)- naprawa wyniosłaby połowę wartości zakupowej kosy – co uznałem za nieopłacalną inwestycję.

Wróciłem więc z ojcem do tradycyjnego koszenia, kosą ręczną. Dla przypomnienia, gdyż niektórzy nie widzieli takiej kosy, poza obrazkami ze śmiercią 9(lub „amerykańskimi kosiarzami”) jak taka kosa wygląda:
kosa

Kosząc badyle, używam jednak krótszego i szerszego ostrza tzw. kosy leśnej – sprawdza się znakomicie.

Dlaczego kosa ręczna ?
Kosa ręczna to powrót do tradycji i korzeni naszej kultury. Nie powoduje uciążliwego hałasu, za co wdzięczni nam są sąsiedzi, zarówno ci ludzcy, a przede wszystkim zwierzęcy. Nie wytwarza trujących spalin, ani nie wzbija tumanów kurzu wraz z pyłkami roślin powodując reakcje alergiczne, jak i rozsiewanie się nasion chwastów.
Kosa ręczna to również hart ciała i ducha. Kto wstaje z bladym świtem i zmusza ciało do wysiłku fizycznego, który koi poranny chłód rosa, czy mgiełka – ten mnie zrozumie. Zacząć letni dzień pośród natury, otulony przez pierwsze promienie słońca oraz zapach ścinanej trawy, z widokiem uciekającej zwierzyny i akompaniamentem ptactwa.

W takich chwilach człowiek czuje, że żyje na prawdę, chłonąc otoczenie wszystkimi zmysłami, doznając swego rodzaju oczyszczenia.