Kosiarka,a raczej kosa do 2m chaszczy ?

Z łzą w oku
Mam działkę poza miastem, piękna okolica – park krajobrazowy zamieniany w ruinę (jak wszędzie) poprzez zabudowy oraz mieszkańców wyrzucających płyty z azbestem na przydrożne pola i zagajniki.
Kiedyś wstając rano(jeszcze kilka lat temu) w domku położonym 1km od najbliższych zabudowań, z jedynym kompleksem drzewnym pozostałym w okolicy(stary duży sad) doświadczałem widoku dzikiej zwierzyny(sarny, jelenie, dziki, zające, dzięcioły, lisy, sowy). Dzisiaj niestety pozostały już tylko sarny, od czasu do czasu słychać lisa, a po reszcie ekipy nie ma śladu.

Chaszcze na 2m
Kończąc te emocjonalne wywody przejdźmy do meritum jakim jest rosnąca na mojej działce mieszanina różnej maści chwastów(lebioda, osty, pokrzywy, trawa typu włosy, trawa szeroka i długa, odrosty, wilki i dzikie róże), których wysokości potrafi dochodzić do 2m.
Druga sprawa, część z tych roślin już zdrewniała, nabierając konsystencji patyka.

Czym to kosić ?
Miałem kosę Alpiny, dużej mocy rekomendowaną przez ludzi koszących komercyjnie trawy. Kosiarka mieliła zwykłą trawę dochodzącą do pasa bez najmniejszych problemów. Wymagała jedynie specjalnych żyłek za około 60-70zł wzmacnianych chyba drutem wewnątrz, gdyż zwykłe się bardzo szybko zużywały. Z tym rodzajem żyłek nawet nieźle szło tępienie wspomnianych 2m chaszczy, jednak nawet wzmocnione żyłki, podobnie jak paliwo, szybko się zużywały.
Próbowałem również kosić różnymi rodzajami tarcz metalowych, jednak szło to okropnie wolno i zużywało znacznie więcej paliwa.

Kosa spalinowa po 3 latach koszenia padła na amen(silnik)- naprawa wyniosłaby połowę wartości zakupowej kosy – co uznałem za nieopłacalną inwestycję.

Wróciłem więc z ojcem do tradycyjnego koszenia, kosą ręczną. Dla przypomnienia, gdyż niektórzy nie widzieli takiej kosy, poza obrazkami ze śmiercią 9(lub „amerykańskimi kosiarzami”) jak taka kosa wygląda:
kosa

Kosząc badyle, używam jednak krótszego i szerszego ostrza tzw. kosy leśnej – sprawdza się znakomicie.

Dlaczego kosa ręczna ?
Kosa ręczna to powrót do tradycji i korzeni naszej kultury. Nie powoduje uciążliwego hałasu, za co wdzięczni nam są sąsiedzi, zarówno ci ludzcy, a przede wszystkim zwierzęcy. Nie wytwarza trujących spalin, ani nie wzbija tumanów kurzu wraz z pyłkami roślin powodując reakcje alergiczne, jak i rozsiewanie się nasion chwastów.
Kosa ręczna to również hart ciała i ducha. Kto wstaje z bladym świtem i zmusza ciało do wysiłku fizycznego, który koi poranny chłód rosa, czy mgiełka – ten mnie zrozumie. Zacząć letni dzień pośród natury, otulony przez pierwsze promienie słońca oraz zapach ścinanej trawy, z widokiem uciekającej zwierzyny i akompaniamentem ptactwa.

W takich chwilach człowiek czuje, że żyje na prawdę, chłonąc otoczenie wszystkimi zmysłami, doznając swego rodzaju oczyszczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *