Ślimaki na działce

Sięgając pamięcią wstecz nie przypominam sobie, żebym widział takiego natarcia brązowych, paskudnych ślimaków (bez skorupek) w moim ogrodzie.

Pamiętam, że oprócz Winniczków występowały takie czarne bez skorupy o ubarwieniu „tygrysim”, jednak nie występowały w większych ilościach.

Brązowe paskudztwa chyba bardzo uwielbiają bób, bo w miejscu, gdzie krzaczki leżały na ziemi, trudno było je policzyć. Mój ojciec z początku mordował wszystkie jak leci, lecz wobec zmasowanego napływu tego szkodnika, zarzucił ekologiczną rękawicę i postanowił wypróbować środki przeciw ślimakom z ogrodniczego.

Zakupił jakieś kulki na ślimaki i rozsypał na łupinach bobu na krańcu działki. Przyznam szczerze, że nie pokładałem wielkich nadziei na skuteczność miniaturowych kolorowych kulek w walce z tym szkodnikiem.

Na drugi dzień to co zobaczyłem wyglądało jak ….. hmm, w sumie to nawet nie wiem jak to opisać. Powierzchnia wokół kulek o powierzchni 2m2 była pokryta gęstym śluzem. Całą powierzchnię tego „dywanu” ze śluzu pokrywały martwe ślimaki. Widok dosłownie jak z jakiegoś pogromu.

Cały proces powtórzyliśmy kilkukrotnie i z zadowoleniem stwierdzam, że populacja brązowego ślimaka na mojej działce uległa znacznemu zmniejszeniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *